top of page

Reklama

reklama-strzałkowo-echo-słupcy.png
reklama-osk-turbo-echo-słupcy.gif

"Ja po prostu nie potrafię usiedzieć w miejscu"

W Zagórowie jest ktoś, kto swoją codziennością pokazuje, że wiek to tylko liczba - to Pan Henryk Ulatowski. Tego sympatycznego seniora można spotkać zarówno na sportowych trasach, jak i podczas zwykłych spacerów czy lokalnych wydarzeń. Jego aktywność, pogoda ducha i otwartość na ludzi sprawiają, że z łatwością zjednuje sobie sympatię innych. Choć sam nie lubi o sobie mówić w samych superlatywach, jego styl życia może być inspiracją dla wielu, nie tylko dla seniorów.


Henryk Ulatowski przez lata pracował w firmie związanej z branżą górniczą w Krakowie - wymagającej, odpowiedzialnej i często oznaczającej długie tygodnie poza domem. Obowiązki zawodowe prowadziły go nie tylko po Europie, ale także po Afryce i Azji. Jak sam przyznaje, nawet w natłoku pracy starał się znaleźć przestrzeń na coś więcej niż tylko zawodowe obowiązki. - Miałem okazję zobaczyć trochę świata. Chciałem odkryć inne kultury, ludzi. Od poszewki, jak to się mówi, jak tam ludzie żyją, jak to wszystko funkcjonuje - powiedział. Zamiłowanie do podróży nie minęło wraz z zakończeniem pracy zawodowej. Dziś Pan Henryk realizuje je w nieco spokojniejszym tempie, ale z nie mniejszą ciekawością świata. Wspólnie z żoną chętnie przemierzają Polskę, odkrywając jej mniej i bardziej znane zakątki.


Sport towarzyszył Panu Henrykowi właściwie od zawsze i od najmłodszych lat zajmował ważne miejsce w jego życiu Już w czasach szkolnych chętnie stawał na bieżni, gdzie startował na dystansach 300 i 400 metrów, odnosząc przy tym pierwsze sukcesy i zdobywając wyróżnienia, które do dziś wspomina z sentymentem. Rywalizacja sportowa była dla niego nie tylko okazją do sprawdzenia swoich możliwości, ale też źródłem satysfakcji i dobrej energii. - Później zacząłem trenować piłkę nożną. To jest moja ulubiona dyscyplina sportu - wyznał Henryk Ulatowski.


Dziś aktywność fizyczna wciąż jest ważną częścią życia Pana Henryka. Niemal w każdą sobotę można spotkać go na trasie parkrunu w Zagórowie, gdzie nie tylko bierze udział w biegach, ale także angażuje się w organizację wydarzenia. Regularnie pojawia się również na zawodach biegowych w całym regionie, pokazując, że ruch i energia nie mają metryki. - Sport jest ze mną do dziś, ja po prostu nie potrafię usiedzieć w miejscu. Najgorzej to siedzieć w domu i patrzeć przez okno - mówił. Na bieganiu jednak się nie kończy. Pan Henryk chętnie wsiada na rower, zimą zakłada narty, a latem sięga po kajak. Nie stroni też od morsowania, które traktuje jako kolejne wyzwanie i sposób na hartowanie organizmu. Dzięki tej aktywności poznaje wielu ludzi, a znajomości często przenoszą się poza sportowe trasy. Zdarza się, że ktoś rozpozna go w sklepie czy podczas spaceru, uśmiechnie się, zamieni kilka słów. - Nie jestem fanem biegania w deszczu, ale poza tym każda pogoda jest dobra, żeby się ruszyć - dodał z uśmiechem.


Skąd bierze tyle energii? To pytanie słyszy całkiem często, zwłaszcza od osób młodszych, które same przyznają, że trudno im dorównać jego tempu. Pan Henryk nie szuka jednak w tym żadnej tajemnicy. - Ja tę energię biorę właśnie z ruchu. Od zawsze byłem aktywny i to po prostu procentuje. Im więcej się ruszam, tym lepiej się czuję - tłumaczył.


Dla Pana Henryka aktywność fizyczna to jednak coś więcej niż tylko sposób na zdrowie czy dobrą kondycję. To przede wszystkim źródło codziennej radości, które od lat napędza go do działania i sprawia, że każdy dzień ma swój rytm. - To mi po prostu sprawia przyjemność. Człowiek wychodzi, porusza się, spotka ludzi i od razu dzień wygląda inaczej - podkreślił. W jego podejściu nie ma wielkich deklaracji ani sportowych ambicji za wszelką cenę. Jest za to zwykła, szczera satysfakcja z bycia w ruchu i czerpania z życia tego, co przynosi. Jak zdradza, wciąż ma jeszcze kilka swoich małych marzeń i planów, które chciałby zrealizować. Na razie jednak woli zachować je dla siebie.


Historia Pana Henryka pokazuje, że na aktywność i realizowanie pasji zawsze jest dobry moment, niezależnie od wieku. To przykład na to, że ruch, ciekawość świata i otwartość na ludzi mogą stać się sposobem na codzienne, lepsze samopoczucie. Nie potrzeba wielkich osiągnięć, by czerpać radość z życia. Czasem wystarczy po prostu wyjść z domu i zrobić pierwszy krok. Być może właśnie w tym tkwi sekret jego energii i pogody ducha. Postawa Pana Henryka może być dla wielu z nas małą inspiracją, by częściej wybierać aktywność zamiast siedzenia w miejscu.

Zdjęcia z archiwum prywatnego Henryka Ulatowskiego

 
 
bottom of page