Za mundurem… nie tylko panny. Kobiety coraz śmielej w służbach mundurowych
- Hubert Graczyk

- 2 dni temu
- 5 minut(y) czytania
W służbach mundurowych liczą się przede wszystkim odwaga, odpowiedzialność i gotowość do niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Coraz częściej te wartości reprezentują również kobiety, które z powodzeniem odnajdują się w mundurze i każdego dnia dbają o bezpieczeństwo mieszkańców. Z okazji Dnia Kobiet postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej ich służbie i pokazać, jak wygląda ona z ich perspektywy. O swojej drodze do munduru, codziennej pracy oraz wyzwaniach opowiedziały nam policjantka z Komendy Powiatowej Policji w Słupcy oraz strażaczka z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Koninie.
Z roku na rok coraz więcej kobiet decyduje się na służbę w formacjach mundurowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Polek i Polaków. W strukturach podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji służbę pełni dziś blisko 27 tys. funkcjonariuszek, a ponad 21 tys. kobiet pracuje na stanowiskach cywilnych. Najwięcej pań można spotkać w policji oraz straży granicznej, gdzie wykonują bardzo różnorodne zadania.
Kobiety służą w pionach prewencyjnych i kryminalnych, działają w oddziałach kontrterrorystycznych, są pirotechnikami, przewodniczkami psów służbowych czy pilotkami śmigłowców i samolotów. Pełnią także służbę na jednostkach pływających i w wielu specjalistycznych zespołach. Coraz częściej zajmują również stanowiska kierownicze - są dowódcami, komendantkami i ekspertkami w swoich dziedzinach.
Rosnące zainteresowanie kobiet służbą w mundurze pokazuje, że determinacja, odpowiedzialność i gotowość do niesienia pomocy nie mają płci. Panie ramię w ramię z mężczyznami wypełniają słowa złożonej przysięgi, dbając o bezpieczeństwo obywateli. A po zakończonej służbie, tak jak wielu innych funkcjonariuszy, znajdują czas na rozwijanie swoich pasji i zainteresowań.
"Panowie czasem mówią, że kobieta powinna siedzieć za biurkiem"
W życiu posterunkowej Natalii Dominiak z Komendy Powiatowej Policji w Słupcy policyjna droga była czymś niemal oczywistym – tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie. - Dziadek był policjantem, tata służy nadal tutaj u nas, brat jest w policji w Poznaniu. No i przyszedł czas też na mnie - opowiadała z uśmiechem na twarzy. O wyborze tej drogi wiedziała bardzo wcześnie. Już w szkole średniej wybrała klasę mundurową w słupeckim "Ekonomiku". - Zaraz po zakończeniu szkoły złożyłam dokumenty do słupeckiej komendy - zaznaczyła.
- Początki były bardzo ciężkie, rozłąka z rodziną, bardzo długi okres. Rzadko bywało się w domu - przyznała post. Natalia Dominiak. Po szkoleniu przyszła adaptacja w Warszawie, kolejne wyzwania i nowe środowisko. Dziś mówi o tym spokojnie, ale nie ukrywa, że był to czas próby charakteru. Po powrocie do Słupcy trafiła najpierw do Wydziału Prewencji - dosłownie na jeden dzień. Bardzo szybko została przeniesiona do Wydziału Ruchu Drogowego. Jak się okazuje, dokładnie tam, gdzie chciała trafić. - Od zawsze chciałam przyjść do ruchu drogowego. Już na początku rozmawiałam z panem komendantem, że jeśli będzie wolne stanowisko, to chciałabym spróbować - mówiła. Marzenie zawodowe spełniło się błyskawicznie.
Dziś to właśnie na drogach można ją spotkać najczęściej. Policjantki i policjanci z drogówki czuwają nad bezpieczeństwem, reagują na kolizje i wypadki, prowadzą kontrole trzeźwości i prędkości Nie zawsze są witani z uśmiechem. Wielu kierowców tłumaczy się, że przekroczyło prędkość "tylko troszeczkę". Inni reagują nerwowo. Posterunkowa Natalia Dominiak podchodzi do takich sytuacji ze spokojem. - Z uśmiechem załagodzić to wszystko. Nie wdawać się w dyskusję - wyjaśniała. Choć w jej wydziale kobiety są tylko trzy, nie brakuje wsparcia i dobrej współpracy.
W trakcie pracy często zdarza się jej spotkać ze stereotypami. Szczególnie słyszy to od kierowców. - Panowie czasem mówią, że kobieta powinna siedzieć za biurkiem, że jest za wrażliwa, że się nie nadaje - wspominała i jednocześnie zaznaczyła, że na takie słowa zazwyczaj reaguje uśmiechem. Posterunkowa Natalia Dominiak podkreśliła również, że w wielu sytuacjach to właśnie kobiece cechy okazują się ogromnym atutem. - Czasem jest tak, że na interwencje specjalne są wysyłane kobiety. Myślę, że w niektórych przypadkach łatwiej otworzyć się przed kobietą np. podczas interwencji domowych, spraw opiekuńczych dotyczących dzieci. Panowie twierdzą, że jako kobiety mamy większą empatię, że potrafimy załagodzić sytuację - tłumaczyła.
Dziś post. Natalia Dominiak nie ma wątpliwości, że wybrała właściwą drogę. W swojej pracy najbardziej ceni kontakt z ludźmi i poczucie, że realnie wpływa na ich bezpieczeństwo. - To nie jest tylko praca, to jest służba - podkreśliła. I właśnie w tym podejściu - pełnym zaangażowania, empatii i konsekwencji - najlepiej widać, że kobiety w policji doskonale odnajdują się nawet w najbardziej wymagających rolach.

"Liczymy się z tym, że nie będzie łatwo"
Jej strażacka droga zaczęła się od ochotniczej straży pożarnej. Starszy sekcyjny Andżelika Grześkiewicz z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Koninie należy do jednostki OSP w Paprotni. To właśnie tam postawiła pierwsze kroki w mundurze. - Brat udzielał się w jednostce, ale gdy on zaczynał swoją przygodę, ja byłam na studiach we Wrocławiu - wspominała. Po powrocie wszystko potoczyło się szybko. Dziewczyny z OSP szukały składu na zawody sportowo-pożarnicze. Przyjęła propozycję, zaczęła trenować, angażować się w życie jednostki. Niedługo później ukończyła kurs podstawowy strażaka. Gdy pojawił się nabór do Państwowej Straży Pożarnej, postanowiła spróbować. - Nie miałam wielkich oczekiwań, ale pomyślałam: sprawdzę się. Przyłożyłam się do ćwiczeń i nauki, bo rekrutacja to testy sprawnościowe, próba wysokościowa, test wiedzy i rozmowa kwalifikacyjna - podkreśliła. Udało się. - To była ogromna radość, ale też zaskoczenie - przyznała.
Choć dziś jest strażaczką z kilkuletnim doświadczeniem, przyznaje, że w dzieciństwie bliżej jej było do wojska. Ukończyła Inżynierię Bezpieczeństwa Technicznego na Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Ostatecznie jednak wybrała straż pożarną i jak mówiła, nie żałuje. - Gdybym miała jeszcze raz podejmować decyzję, próbowałabym dostać się do straży jeszcze wcześniej - zaznaczyła.
Po przejściu rekrutacji rozpoczęła kilkumiesięczne szkolenie - najpierw kurs podstawowy w Poznaniu, później praktykę na podziale bojowym i kurs podoficerski. Siedem miesięcy intensywnej nauki, ćwiczeń i służby w systemie skoszarowanym. - Duży stres, ale też entuzjazm i ogromne wsparcie ze strony strażackiej braci. Wspominam ten czas z uśmiechem - mówiła Jako strażaczka wyjazdowa brała udział w działaniach ratowniczych. Przyznaje, że kilka lat temu widok kobiety wysiadającej z wozu bojowego wciąż budził zaskoczenie. - Kiedy ktoś usłyszał damski głos, pojawiała się konsternacja, ale raczej pozytywne zaskoczenie. Taki pozytywny szok - wspomina. Dziś kobiet w straży jest coraz więcej, a społeczeństwo przyzwyczaja się do ich obecności w tej roli. Straż to jednak nie tylko sprawność, ale też odporność psychiczna. - Liczymy się z tym, że nie będzie łatwo - mówiła wprost. Przy trudniejszych akcjach pomaga poczucie wspólnoty. - Najbardziej pomaga to, że nie jest się z tym samemu. Jest ekipa, która wspiera. Rozmawiamy po powrocie z akcji. To daje siłę - podkreśliła.
Obecnie st. sekc. Andżelika Grześkiewicz pracuje w Wydziale Kwatermistrzowsko-Technicznym. Odpowiada za logistykę, utrzymanie sprzętu i obiektów, zamówienia publiczne oraz obsługę dotacji dla jednostek OSP z terenu Konina i powiatu konińskiego. To praca mniej widoczna niż wyjazdy do akcji, ale kluczowa dla sprawnego funkcjonowania całej komendy.
Zapytana o radę dla innych kobiet, odpowiada bez wahania: - Przede wszystkim uwierzyć w siebie i nie ulegać stereotypom, że to "męska robota". Znam wiele dziewczyn, które fizycznie i psychicznie przeskoczą niejednego mężczyznę - powiedziała. Za co najbardziej ceni swoją służbę? - Poczucie misji. Wiem, że robię coś ważnego. Czuję wdzięczność ludzi i mam wokół siebie świetną ekipę - podsumowała.

Historie post. Natalii Dominiak i str. sekc. Andżeliki Grześkiewicz pokazują, że w służbie mundurowej najważniejsze są charakter, zaangażowanie i chęć niesienia pomocy innym. Kobiety coraz częściej udowadniają, że doskonale odnajdują się w wymagających i odpowiedzialnych rolach, które przez lata kojarzone były głównie z mężczyznami. Ich codzienna służba to nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim misja i poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka. To właśnie dzięki takim osobom mundur staje się symbolem odwagi, profesjonalizmu i oddania dla społeczeństwa.






