Wzięli łopaty i zaczęli działać. Młodzi pasjonaci enduro z Goliny
- Hubert Graczyk

- 31 minut temu
- 2 minut(y) czytania
Coraz częściej można zobaczyć ich na rowerach - kaski na głowach, ochraniacze na nogach i ogromną dawkę energii. Młodzi mieszkańcy Goliny zamiast spędzać czas przed ekranami telefonów wolą wsiąść na rower i ruszyć na swoje trasy. Co ciekawe, wielu z nich nie tylko jeździ, ale także własnymi siłami pomagało tworzyć miejsca do treningu i rozwijania swojej pasji do enduro.
Wszystko zaczęło się kilka lat temu od jednej wycieczki w góry. Marcel i Ksawery pojechali tam razem z tatą na rowerową wyprawę. To właśnie tam po raz pierwszy zobaczyli, czym jest jazda enduro - dynamiczna, pełna zakrętów, hopek i naturalnych przeszkód trasa prowadząca przez las. Sport od razu ich wciągnął. Po powrocie do domu nie chcieli o nim tylko opowiadać. Postanowili spróbować stworzyć coś podobnego u siebie.
Wzięli łopaty i postanowili działać. Wykopali doły, zrobili nasypy i tak stworzyli swoje miejsce do ćwiczeń i rozwijania pasji. Z czasem do Marcela i Ksawerego zaczęli dołączać kolejni koledzy. Dziś na trasach można spotkać m.in. Alana, Manuela, Bartka czy Nikodema, choć - jak sami przyznają - ekipę tworzy znacznie więcej chłopaków. Przyjeżdżają młodsi i starsi, często z różnych klas i szkół. Jedni dopiero zaczynają, inni mają już spore doświadczenie. Właśnie w tym tkwi największa wartość tej inicjatywy. Starsi pomagają młodszym - podpowiadają jak pokonać zakręt, jak bezpiecznie zjechać z górki czy jak poprawić fragment trasy. To nie tylko sport, ale też lekcja współpracy i odpowiedzialności.
Enduro to odmiana kolarstwa górskiego, która łączy techniczną jazdę w terenie z naturalnymi przeszkodami. Trasy prowadzą zazwyczaj przez las, pełne są zakrętów, małych skoków i stromych zjazdów. Wymaga to nie tylko odwagi, ale też dobrej techniki i odpowiedniego sprzętu. A ten - jak podkreślają młodzi rowerzyści i ich rodzice - nie należy do najtańszych. Specjalistyczne rowery, kaski, ochraniacze czy rękawice to spory wydatek. Dlatego ogromną rolę w rozwijaniu tej pasji odgrywają bliscy, którzy wspierają swoje pociechy zarówno organizacyjnie, jak i finansowo.
Chłopcy mają okazję jeździć również na profesjonalnych trasach, które są m.in. w Koninie, Poznaniu, czy oczywiście w górach. Takie można znaleźć m.in. w Koninie, w okolicach Poznania czy oczywiście w górach. Ich marzeniem jest jednak to, by podobna, bardziej profesjonalna trasa powstała kiedyś także w Golinie. Na razie jednak najważniejsze jest to, co już udało się stworzyć – miejsce spotkań, sportowej rywalizacji i dobrej zabawy. Bo gdy jedni narzekają, że młodzież spędza całe dnie przed ekranami, w Golinie można zobaczyć zupełnie inny obraz. Grupa chłopaków z łopatami w rękach, planująca kolejny zakręt trasy i chwilę później sprawdzająca go na rowerze.
Na razie ich trasy powstają głównie dzięki łopatom, pracy rąk i wspólnym pomysłom. Dla chłopaków z Goliny to jednak w zupełności wystarczy, by rozwijać pasję i spędzać czas razem na świeżym powietrzu. A patrząc na to, jak szybko rośnie ta rowerowa ekipa, można się spodziewać, że pojawi się jeszcze niejedna nowa hopka.







