top of page

Reklama

reklama-strzałkowo-echo-słupcy.png
reklama-osk-turbo-echo-słupcy.gif

„Pogrzeb to nie celebracja śmierci, ale celebracja życia”. Rozmowa z mistrzynią ceremonii pogrzebowych

5 godzin temu
7 minut(y) czytania

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w życiu człowieka. W obliczu straty szczególnego znaczenia nabiera sposób, w jaki żegnamy tych, którzy odeszli, oraz wsparcie, jakie otrzymujemy od otoczenia. O kulisach swojej pracy, indywidualnym podejściu do ceremonii pogrzebowych, przeżywaniu żałoby i znaczeniu relacji międzyludzkich opowiedziała nam Patrycja Owczarzak, mistrzyni ceremonii pogrzebowych.


Praca mistrzyni ceremonii pogrzebowych to znacznie więcej niż samo prowadzenie uroczystości ostatniego pożegnania. Jak wyjaśniła Patrycja Owczarzak, jej zaangażowanie rozpoczyna się już na etapie przygotowań do pogrzebu. - Moja praca polega na tym, aby najpierw skontaktować się z rodziną, która straciła bliską osobę, szczegółowo z rodziną porozmawiać, ułożyć na tej podstawie laudację, skonfrontować ją z oczekiwaniami rodziny i ostatecznie wygłosić na pogrzebie. Po mojej stronie leży również przygotowanie całego scenariusza ceremonii, w tym m.in. oprawa muzyczna - detalicznie i z uwagą dobrana, tak aby tworzyła spójną całość wraz z laudacją - powiedziała. Zakres jej działalności jest jednak znacznie szerszy. Obejmuje między innymi prowadzenie czuwań przed kremacją, przygotowywanie mów pożegnalnych na uroczystości religijne, a także bezpłatne wspieranie osób przeżywających żałobę. - Robię to bezinteresownie, bo uważam to zadanie za wypełnienie z mojej strony „obowiązku” społecznej odpowiedzialności biznesu - podkreśliła, odnosząc się do prowadzonej przez siebie grupy wsparcia. Patrycja Owczarzak zajmuje się również pisaniem książek, edukacją w mediach społecznościowych oraz organizowaniem wydarzeń kulturalnych, takich jak koncerty zaduszkowe. Jednym z jej najnowszych przedsięwzięć jest projekt „Polska w kondukcie”, którego celem jest archiwizacja i prezentacja ujęć konduktów pogrzebowych z ostatnich stu lat. - Dużo by mówić. I co chwila rodzą się w mojej głowie kolejne pomysły, jak rozwinąć moją posługę - przyznała.


Droga Patrycji Owczarzak do zawodu mistrzyni ceremonii pogrzebowych rozpoczęła się od propozycji, która, jak sama przyznała, trafiła na podatny grunt. Kluczowe okazało się jednak poczucie powołania i przekonanie, że jest to zajęcie wymagające czegoś więcej niż tylko odpowiedniego przygotowania. - Uważam, że tej pracy nie da się wykonywać wyłącznie rzemieślniczo. Oczywiście, potrzebne są warsztat, wiedza i doświadczenie, ale to nie wystarczy. Musi być w niej również element artyzmu, własna wrażliwość i umiejętność dostrzegania tego, co w drugim człowieku niepowtarzalne - podkreśliła. Szczególnie ważne jest dla niej indywidualne podejście do każdej uroczystości, tak aby ostatnie pożegnanie odzwierciedlało osobowość zmarłego oraz więzi łączące go z najbliższymi. - Rodziny powierzają mi historię swojego bliskiego i oczekują, że pomogę im pożegnać go w sposób, który będzie naprawdę taki „jego”. Nie według gotowego schematu, nie tak jak u wszystkich, ale w sposób, który odda jego osobowość, ich relację i znaczenie, jakie miał w ich życiu - wyjaśniła. Jak zaznaczyła, dążenie do tego, aby każda ceremonia była niepowtarzalna, daje jej ogromne poczucie spełnienia i bycia potrzebną. - To bezcenne - podsumowała.


Przygotowanie osobistej i niepowtarzalnej ceremonii pogrzebowej wymaga przede wszystkim poznania historii zmarłego. Jak zaznaczyła Patrycja Owczarzak, kluczową rolę odgrywa tutaj szczera i otwarta rozmowa z rodziną, która pozwala zrozumieć, jakim człowiekiem była żegnana osoba. - Im więcej dowiem się o osobie zmarłej, tym łatwiej będzie mi napisać mowę, stworzyć odpowiednią atmosferę na pogrzebie i zaproponować takie rozwiązania, które najlepiej oddadzą osobowość zmarłego - wyjaśniła. Niekiedy to właśnie drobne wspomnienia, rodzinne anegdoty czy pozornie nieistotne wydarzenia okazują się najcenniejszym źródłem informacji. - Dzięki nim ceremonia przestaje być jedynie uroczystością pożegnalną, a staje się opowieścią o konkretnym człowieku i jego miejscu w życiu bliskich - podkreśliła. Taki sposób przygotowania uroczystości wymaga jednak czasu, cierpliwości i zaangażowania obu stron. - Nie da się w kilkanaście minut poznać czyjegoś życia, relacji, charakteru i tego wszystkiego, co sprawia, że jest dla innych kimś niepowtarzalnym. Dlatego daję rodzinom sporą przestrzeń na rozmowę. Słucham, dopytuję, czasem wracam do pewnych wątków - powiedziała. Efektem tych spotkań jest ceremonia, która nie tylko przybliża zgromadzonym historię zmarłego, ale również pozostawia ich z ważną refleksją.


Codzienny kontakt z osobami przeżywającymi stratę bliskich oraz obowiązki wykraczające poza standardowe godziny pracy sprawiają, że zachowanie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym bywa wyzwaniem. Patrycja Owczarzak przyznała, że choć traktuje swoją profesję jako powołanie, zdarzają się momenty, w których potrzebuje odpoczynku. - Trudno oddzielić życie prywatne od zawodowego w tej profesji, zwłaszcza że pracujemy również po godzinach. Staram się o wyzwaniach mojej pracy za dużo nie myśleć, traktując moją profesję jako powołanie. Natomiast są chwile, kiedy z konieczności wyłączam telefon i muszę złapać oddech. To normalne u każdego - powiedziała. Zapytana o najtrudniejsze aspekty swojej działalności, zwróciła jednak uwagę na zupełnie inny problem, jakim jest brak empatii u części społeczeństwa. - Jeżeli cokolwiek mojej pracy mnie męczy, to obserwacja, że spora część ludzi pozbawiona jest elementarnej empatii. Nad tym ubolewam najbardziej - podkreśliła.


W obliczu śmierci bliskiej osoby często nie wiemy, jak zachować się wobec kogoś, kto przeżywa żałobę. Zastanawiamy się, co powiedzieć, jak pocieszyć i czy nasze słowa rzeczywiście przyniosą ulgę. Zdaniem Patrycji Owczarzak nie istnieje jednak jeden uniwersalny sposób okazywania wsparcia, ponieważ każdy z nas inaczej wyraża troskę o drugiego człowieka. - Jedni zaproponują konkretną pomoc, zrobią zakupy, przygotują obiad, zajmą się jakąś sprawą, odciążą w codziennych obowiązkach. Inni usiądą obok i po prostu porozmawiają. Każda z tych form może być cenna - wyjaśniła. Najważniejsza jest jednak obecność, która nie wymaga od osoby pogrążonej w żałobie proszenia o pomoc. - Ważne jednak, żebyśmy pamiętali, że u podstaw wsparcia leży obecność. Taka, o którą osoba w żałobie nie musi się dopominać. Taka, która sama wychodzi naprzeciw, nie czekając, aż ktoś znajdzie w sobie siłę, by poprosić o pomoc - podkreśliła. Równie istotna jest rozmowa, podczas której należy wykazać się wrażliwością, cierpliwością i zrozumieniem, unikając narzucania własnych przekonań czy pocieszania za wszelką cenę. -Wspierając kogoś w żałobie, nie musimy mieć gotowych odpowiedzi. Nie musimy nawet wiedzieć, co powiedzieć. Czasem najpierw trzeba po prostu posłuchać. A dopiero potem, z uważnością i szacunkiem, dobierać istotne słowa - powiedziała.


Nie istnieje jeden określony czas, po którym ból związany ze stratą bliskiej osoby powinien ustąpić. Każdy człowiek przeżywa żałobę na swój sposób, dlatego wywieranie presji na szybki powrót do codzienności może być niewłaściwe. Na ten aspekt zwróciła uwagę Patrycja Owczarzak, która doświadczenia zdobyte podczas prowadzenia grupy wsparcia dla osób w żałobie zebrała w swojej książce „Wróć”, będącej przewodnikiem twórczego przechodzenia żałoby. - Jednego jestem pewna: żałoba jest naturalnym procesem. Nie ma jednego właściwego sposobu jej przeżywania ani określonego terminu, w którym powinniśmy sobie z nią poradzić. Każdy przechodzi przez nią inaczej - zaznaczyła. Istnieją jednak sytuacje, w których warto poszukać profesjonalnego wsparcia. - Jeśli żałoba zaczyna nas niszczyć, drastycznie odcinamy się od otoczenia, zaniedbujemy bliskich, nie jesteśmy w stanie wrócić do pracy czy nauki albo tracimy chęć do życia, nie powinniśmy pozostawać z tym sami - wyjaśniła. W takich momentach szczególnie ważna może okazać się troska najbliższych, którzy zauważą niepokojące zmiany i zachęcą do skorzystania z pomocy psychologa lub innego specjalisty. - Bo żałoby nie trzeba przyspieszać ani się jej wstydzić. Ale nie trzeba też pozwalać, by odebrała nam resztę naszego życia – podsumowała.


Ostatnie pożegnanie nie musi koncentrować się wyłącznie na smutku i bólu związanym z odejściem bliskiej osoby. Może być również okazją do przypomnienia najpiękniejszych chwil z jej życia, wspólnych doświadczeń oraz tego, co sprawiało jej radość. Takie podejście do ceremonii pogrzebowych jest szczególnie bliskie Patrycji Owczarzak. - Przede wszystkim powiedzmy sobie jasno: pogrzeb to nie celebracja śmierci, ale celebracja życia. Dlatego chcemy opowiadać o człowieku, którego żegnamy. Nie tylko ze łzą w oku, ale również z uśmiechem na ustach - powiedziała. Jak zauważyła, życie każdego człowieka składa się zarówno z trudnych doświadczeń, jak i radosnych momentów, spełnionych marzeń czy drobnych przyjemności, które z perspektywy czasu nabierają szczególnego znaczenia. Właśnie dlatego podczas ostatniego pożegnania warto wspominać nie tylko dokonania zmarłego, ale również jego codzienność, zainteresowania i chwile szczęścia. - Chcemy przypominać sobie, jak ludzie, których żegnamy, przeżywali swoje życie, co dawało im radość, co było dla nich ważne i jak na swój własny sposób szukali szczęścia - wyjaśniła. Jej zdaniem takie wspomnienia mogą skłonić uczestników ceremonii do refleksji nad własnym życiem. - Wspominając ich życie, możemy przecież zadać sobie pytanie o własne. O to, czy potrafimy dostrzegać szczęście w codzienności, czy dajemy sobie prawo do radości i czy nie odkładamy życia na później - mówiła.


Śmierć bliskiej osoby często skłania do refleksji nie tylko nad przemijaniem, ale również nad relacjami, które budujemy przez całe życie. Zdaniem Patrycji Owczarzak zbyt często odkładamy ważne rozmowy, przeprosiny czy okazanie uczuć, zakładając, że zawsze znajdzie się na nie odpowiedni moment. - Gubimy ludzi po drodze. Zaniedbujemy relacje. Odkładamy rozmowy na później, bo przecież „mamy jeszcze czas” - żeby coś zmienić, coś naprawić, wyjaśnić, przeprosić - wymieniała. Jak zaznaczyła, doświadczenia rodzin, z którymi spotyka się w swojej pracy, pokazują, jak wielkie znaczenie mogą mieć słowa, których nie zdążyliśmy wypowiedzieć. - Za rzadko mówimy sobie rzeczy najprostsze, a przecież tak ważne. Nie przepraszamy. Nie wybaczamy. Nie dziękujemy. Nie mówimy, że kochamy. A przynajmniej nie robimy tego tak często, jak moglibyśmy - podkreśliła. Rozmówczyni zwróciła również uwagę, że choć miłość wyrażamy przede wszystkim czynami, słowa także odgrywają istotną rolę. - Wiem to z rozmów z ludźmi, którzy po śmierci bliskiej osoby wracają do jednego bolesnego zdania: „Nigdy nie usłyszałem od niego / od niej, że mnie kocha”. To zostaje w nas. Bardzo często na całe nasze życie - przyznała. W jej ocenie nie chodzi jednak o podejmowanie pochopnych decyzji czy życie w ciągłym pośpiechu, lecz o dostrzeganie wartości relacji, zanim będzie za późno. - Dlatego myślę, że nie chodzi o to, żeby śpieszyć się z miłością. Chodzi o to, żeby nie odkładać jej na później. Żebyśmy nie zakładali, że zawsze będzie kolejna okazja. Bo nie wszystko da się naprawić, nie każdą rozmowę można ponownie odbyć i nie każde słowo można wypowiedzieć po raz drugi - podsumowała Patrycja Owczarzak.


Działalność Patrycji Owczarzak można śledzić również w internecie. Mistrzyni ceremonii pogrzebowych prowadzi własną stronę internetową, a także profile na Facebooku, Instagramie i YouTube. To właśnie za ich pośrednictwem dzieli się swoją działalnością oraz porusza tematy związane ze śmiercią, żałobą i ostatnim pożegnaniem.


Zbliżająca się uroczystość Wszystkich Świętych to czas, w którym szczególnie wspominamy tych, których nie ma już wśród nas. Odwiedzamy cmentarze, zapalamy znicze i wracamy pamięcią do wspólnie spędzonych chwil. To również okazja, aby zastanowić się nad własnym życiem i relacjami z najbliższymi. Patrycja Owczarzak przypomina, że ostatnie pożegnanie nie musi koncentrować się wyłącznie na smutku, ale może być również okazją do wyrażenia wdzięczności za wspólnie przeżyte chwile. Jej refleksje skłaniają także do zastanowienia się nad tym, jak ważne jest pielęgnowanie relacji z tymi, którzy wciąż są obok nas i nieodkładanie istotnych słów oraz gestów na później.

Zdjęcie z archiwum prywatnego Patrycji Owczarzak

 
 
bottom of page