Przejechał pół Europy Starem 660 na rzecz dzieci z domów dziecka
- Hubert Graczyk

- 1 godzinę temu
- 2 minut(y) czytania
Choć na co dzień mieszka w Niemczech, jego motoryzacyjna przygoda ma swoje korzenie w powiecie słupeckim. Dominik Piątkowski pochodzi z okolic Zagórowa, a z zabytkowym Starem 660 związany był jeszcze jako członek młodzieżowej drużyny pożarniczej. Kilkadziesiąt lat później ten sam pojazd kupił i postanowił przygotować go do wyjątkowej wyprawy. Efekt? Niemal 11 tysięcy kilometrów w ciągu dwóch tygodni, przejazd przez kilka europejskich krajów i dotarcie aż pod Gibraltar, a to wszystko w szczytnym celu.
Historia Stara rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej. Pojazd został pierwotnie zakupiony przez gminę z jednostki wojskowej w Grudziądzu, gdzie służył do usuwania zagrożeń chemicznych. Został przebudowany przez pana Cierzniaka z Trąbczyna na samochód pożarniczy, a później trafił do OSP Osiny To właśnie z tą jednostką Dominik Piątkowski miał wspomnienia z dzieciństwa. - Z tym wozem jestem związany od dzieciaka - powiedział.
Pomysł na jego zakup pojawił się nieco przypadkowo. W 2024 roku Dominik zobaczył na Facebooku ogłoszenie, w którym OSP Osiny oferowała Stara 660 na sprzedaż. Początkowo myślał, że to żart, jednak skontaktował się z naczelnikiem jednostki, przyjechał obejrzeć samochód i ostatecznie go kupił. Później rozpoczęły się dwa lata pracy nad przygotowaniem pojazdu do dalekich tras.
Największym wyzwaniem było zwiększenie jego prędkości. Fabrycznie Star nie był stworzony do szybkiej jazdy, jednak dzięki modyfikacji reduktora udało się osiągnąć około 90 km/h. W tym roku samochód wyruszył w trasę w ramach Złombolu. Dominik dotarł do Gibraltaru, a następnie przez Hiszpanię, Francję, Normandię i Luksemburg wróciła do Hamburga. - Od 1981 roku do momentu jak go kupiłem, Star przejechał 9700 kilometrów, a ja w ciągu dwóch tygodni zrobiłem nim prawie 11 tysięcy - zaznaczył Dominik.
Wyprawa nie należała do najłatwiejszych. W Hiszpanii panowały temperatury sięgające 46 stopni, a w kabinie Stara, pozbawionego klimatyzacji, było około 50 stopni. Podczas podróży pojawiła się tylko jedna poważniejsza przygoda. Na Gibraltarze kierowca zgubił korek chłodnicy. Mimo tego samochód bez problemu kontynuował jazdę.
Co ciekawe, wielu miłośników zabytkowych Starów nie wierzyło wcześniej, że taki pojazd jest w stanie pokonać tak długą trasę. - Mówili, że ujadę 100 kilometrów i to wszystko się rozsypie. A ja wszystko tak poskładałem, że objechał, wrócił i naprawdę po drodze mijałem dużo samochodów, które nie wróciły o własnych siłach, a Star sobie świetnie poradził – zaznaczył.
W całej historii najważniejszy nie był jednak sam samochód ani liczba pokonanych kilometrów. Udział w Złombolu ma przede wszystkim wymiar charytatywny. Uczestnicy zbierają pieniądze dla dzieci z polskich domów dziecka, a zebrane środki pomagają młodym ludziom m.in. w zdobyciu prawa jazdy czy rozpoczęciu samodzielnego życia.
Po dziesięciu latach udziału w Złombolu wyprawa Starem miała być dla Dominika Piątkowskiego ukoronowaniem tej przygody. Dziś rozważa sprzedaż samochodu, ponieważ - jak sam przyznał - w życiu pojawiły się nowe priorytety. - To miało być takie ukoronowanie mojego dziesięcioletniego rajdu z Złombolem – zaznaczył na koniec.
Zdjęcia z archiwum prywatnego Dominika Piątkowskiego






